Artfulness tak naprawdę towarzyszy mi całe życie. Jednak dopiero po kursie MBSR dotarło do mnie, że uważność jest kluczem do kreatywności. I odwrotnie w naturalny sposób integrujemy praktyki uważności kiedy zanurzamy się w twórczym działaniu. 

Kreatywność i sztuka to nie coś co bierze się z niczego, boskie natchnienie czy talent.. To czerpanie z zasobów, które mamy dookoła, czytanie znaków i przyglądanie się temu co nas otacza i to wszystkimi zmysłami! Nasycanie się chwilą, właśnie tą która trwa, chłonięcie jej kawałek po kawałeczku. 

Uważność to przebudzenie, świadomość przejścia z chwili na chwilę. To obserwowanie, słuchanie i odczuwanie, a następnie zastanawianie się czego właśnie doświadczyłeś. Uważność to eksperymentowanie i bycie obecnym w procesie, to dostrzeganie nowości i potencjału, pielęgnowanie swojej ciekawości i podążanie za nią. Artfulness to zabawa, która nie ma końca, której zasoby nigdy się nie kończą. 

Aktualnie mamy ciepłe wiosenne dni dlatego obecnie moim ulubionym sposobem praktykowania sztuki opartej na uważności jest wychodzenie na łono natury ze szkicownikiem lub płótnem. Wsłuchuje się w otaczające mnie dźwięki, zapachy, sprawdzam jak odczuwam temperaturę, i teksturę, na której siedzę. Obserwuję światło i cienie, zmieniam perspektywy, a następnie podkładam puste płótno czy kartkę i odrysowywuje to co tworzą cienie. To niezwykłe, że każda kompozycja jest inna i podarowana przez naturę. Teraz jest właśnie taka, a za chwile będzie wyglądać zupełnie inaczej. 

Dlaczego Artfulness jest właśnie dla Ciebie?

Taka forma sztuki jest dla KAŻDEGO.  Żadne umiejętności ani doświadczenie nie są potrzebne! Praktyka artfulnessu pozwala na kontemplację i bycie obecnym w tej danej chwili. 

Praktyka skupiania się na chwili obecnej, przy jednoczesnym spokojnym obserwowaniu swoich myśli i uczuć może zmniejszyć stres, zwiększyć samoświadomość i pogłębić empatię wobec innych. Podobnie jak mindfulness, sztuka i kreatywność zapraszają do wejścia w teraźniejszość, oderwania się od codziennych trosk i biegu. Zaangażowanie się w sztukę wszystkimi zmysłami może pomóc doświadczać jej na wielu poziomach.

Artfulness

Jak odkryłam artfulness? 

Obrazy, szkice czy wiersze nasycone są energią płynącą od twórcy, ale każdy z nas będzie odczytywał je indywidualnie, filtrując przez własne doświadczenia i wspomnienia. To chyba jest najbardziej ekscytujące w sztuce. Dlatego chyba buntowałam się w szkole przeciw wytycznym w interpretacji. Nigdy nie miałam problemu żeby znaleźć to “o co chodziło autorowi”, ale zawsze patrzyłam głębiej. Czułam emocje, widziałam ekspresje, odczytywałam metafory jednak kiedy wychodziłam poza ramy klucza to nikt nie chciał o tym dyskutować. Miałam wielkie szczęście ponieważ plastykę prowadziła wspaniała kobieta, która dawała pełną dowolność tworzenia, łączenia technik, motywów i stylów. 

Kiedy pojechałam z nią na cudowny plener malarski poczułam czym jest sztuka. Bycie w procesie twórczym, kontemplacja, obserwacja, medytacja.. To jest piękne wspomnienie, ciągle żywe w mojej głowie i ciele. Właśnie tam pierwszy raz spotkałam się z artfulnessem, ale także właśnie tam spotkałam się z pierwszą krytyką i wycofaniem.. Wtedy nasilił mi się perfekcjonizm, zaczęłam chować do szuflady swoje dzieła. Mąż mojej pani Sztuki był znanym malarzem, oceniał nasze krajobrazy. I samo to, że byliśmy porównywani bardzo mi się nie podobało, nikt przecież nie chciał czuć się gorszy z powodu obrazu. 

Pamiętam dokładnie mój obraz.. Namalowałam wielkie stare drzewo, rzucające cień na malujące dziewczęta, czerwoną teczkę i kwiaty. Kolory były żywe, jasne, nasycone z obrazu płynęło wielkie światło, energia szczęścia i wdzięczności. Kiedy przedstawiłam wyniki mojej pracy nasz artysta chwycił za pędzel i granatową farbę i wykonał na moim płótnie kilka mocnych, szybkich ruchów. Uwierzcie mi, że w tym momencie miałam łzy w oczach, zaciśnięte zęby i pięści. Kiedy skończył powiedział “ o tak lepiej, brakowało tu cienia “. Ale wiecie coo.. tam nie miało być takiego mocnego cienia. I nagle mój obraz przestał być mój, bo nie odzwierciedlał już mojego stanu emocjonalnego i energetycznego. Dosłownie poczułam jakby ktoś zaburzył mi przepływ energii i stworzył swojego rodzaju skorupę (właśnie taki cień gdzieś we mnie). Wróciłam do pokoju i płakałam, byłam bardzo wrażliwa szczególnie jeśli chodziło o moją twórczość. Od tamtego czasu miałam wielki problem z pokazywaniem swoich dzieł. To był pierwszy “krytyk sztuki” w moim życiu, który sprawił, że perfekcja stała się ważniejsza niż zabawa i droga kreacji. 

Jednak przez te kilka dni doświadczyłam niesamowitego przepływu kreatywności i kreacji. Oglądaliśmy z dziewczynami swoje dokonania i dużo rozmawiałyśmy, ale nikt nikogo nie oceniał, podchodziłyśmy do tego z ciekawością dziecka, mówiąc co MY czujemy i co widzimy swoimi oczami. 

Artfulness

Jak zacząć praktykować artfulness? – ćwiczenia

Przygodę z artfulnessem najlepiej zacząć od kupienia zeszytu i spisywania wszystkich swoich myśli i emocji. Jest to bardzo przydatne w procesie twórczym. Jeśli chcesz poczuć sztukę i zagłębić się w przekaz z niej płynący warto praktykować dwa ćwiczenia, które przedstawiłam  poniżej. Jest to tylko wstęp do odkrywania swojej własnej drogi artysty i artfulnessu. 

Ćwiczenie 1. Medytacja z obrazem 

  • Krok 1: Pozbądź się rozpraszaczy

Najpierw odłóż telefon. Social media i  komunikatory mogą poczekać. Wybierz obraz/ szkic, może to być jakiś, który sam namalowałeś/-aś albo taki jaki masz pod ręką. Następnie usiądź przed nim. Pozwól swoim myślom odpłynąć. Może być to trudne, o czym wie każdy, kto próbował już medytacji. W medytacji często koncentrujemy się na oddechu.  To samo podejście sprawdza się w przypadku sztuki – najlepiej skupić się na jednym dziele sztuki i na niczym innym.

  • Krok 2: Obserwuj swoją reakcję na dzieło 

Jakie jest Twoje pierwsze wrażenie? Czy obraz sprawia, że ​​coś czujesz? Sztuka może wzbudzać wiele uczuć. Może tajemniczy wyraz twarzy renesansowego portretu w Met sprawia, że ​​czujesz się zaciekawiony albo rozbawiony. Rytmiczne plamy na gigantycznym płótnie Jacksona Pollocka w MoMA mogą wzbudzić emocje, których nie potrafisz nazwać. Albo możesz w ogóle nie doświadczać żadnych emocji – to także jest reakcja emocjonalna. Cokolwiek odczuwasz nie oceniaj tego, pozwól sobie zamknąć na chwile oczy i zobaczyć czy odczuwasz to jakoś w ciele. Wyobraź sobie, że wchodzisz w obraz i stajesz się jego bohaterem. Może to być postać, zwierzę albo abstrakcyjna plama. Daj sobie odczuć krawędzie, kolory, kształty. 

Po chwili otwórz ponownie oczy i spójrz na obraz na nowo. Jakby tamta chwila minęła, a teraz zaczyna się już zupełnie nowy moment. Czy przyciągają Cię jakieś szczegóły? Może to być coś tak prostego jak wdzięczna krzywizna ciała  lub zaskakująca kombinacja kolorów na obrazie. Dlaczego intryguje Cię właśnie ten szczegół? Może ujawnia się właśnie głębsze znaczenie tego dzieła, jakieś skojarzenia? Jeśli nic nie przychodzi Ci do głowy to nic złego.  Niech ciekawość będzie Twoim przewodnikiem, a wzrok pozostaje tylko narzędziem eksploracji.

  • Krok 3: Powtórz ćwiczenie z innym dziełem 

Spróbuj zanurkować głębiej. Staraj się regularnie wykonywać taką krótką medytację z różnymi obrazami, dziełami. Najważniejsze jest zwolnienie i skupienie się. Można wybrać się do muzeum i zobaczyć czy zmiana miejsca i dodatkowe rozpraszacze (rozmawiający ludzie, hałasy) wpływają na sposób w jaki odczuwasz sztukę? 

Ćwiczenie 2. Zaciekaw się – szukanie inspiracji 

Znajdź w pobliżu domu lub w ogrodzie jakiś przedmiot, który uważasz za interesujący i który jest wystarczająco mały, aby trzymać go w dłoni. Mogą to być na przykład: szyszka, kamień, kwiatek czy kapsel po piwie. 

  1. Podnieś przedmiot i poświęć 5 minut na oglądanie go, obracanie w dłoniach. Możesz go swobodnie przesuwać, przerzucać, dotykać, patrzeć na niego z różnych kierunków, zwracać uwagę na kolory, wzory, kształty, tekstury itp. Im więcej szczegółów wyłapiesz tym lepiej. 

Wyobraź sobie, że nigdy w życiu nie widziałeś tego przedmiotu, jakbyś nie wiedział do czego służy i jakie jest jego przeznaczenie. Jakbyś był małym dzieckiem, które dopiero się tego uczy. 

  1. Bądź świadomy tego co robisz. Jeśli umysł błądzi, skieruj swoją uwagę z powrotem na obiekt, na który patrzysz. Jeśli zauważysz, że się napinasz, świadomie zachęcaj swoje ciało do relaksu, połącz się z oddechem i uwalniaj napięcia razem z nim. Następnie spójrz ponownie na swój obiekt, pozwalając swoim oczom poruszać się po nim swobodnie w dowolnym kierunku. Bez oceny, wpływania, wymuszania..

Jeśli czujesz, że  zaczynasz się nudzić lub Twoja uwaga przeskakuje gdzie indziej, a jeśli tak się dzieje to bardzo delikatnie skieruj ją z powrotem na obiekt. 

  1. Odłóż na jakiś czas przedmiot i wróć ponownie do tego ćwiczenia. Czy Twoje postrzeganie tego na co patrzysz pozostaje takie samo? A może się zmieniło? Jeśli tak, to w jaki sposób?

  1. Zapisz wszystko czego doświadczyłeś w swoim zeszycie. Napisz jak się czułeś przy tym ćwiczeniu. Może na początku wydawało Ci się to głupie i bez sensu? A może nadal tak uważasz? Każda odpowiedź jest dobra, bo jest TWOJA, autentyczna i prawdziwa. 

Wspaniałą praktyką mindfulnessową jest także ćwiczenie z rodzynką, które opisze Wam w kolejnym artykule. Koniecznie dajcie znać co myślicie o artfulnessie i jak się sprawdzają ćwiczenia!

Patrycja Ługiewicz

Founder, redaktor, autor